Dowiedz Się Kompatybilności Za Pomocą Znaku Zodiaku
Jak zmieniło się dziennikarstwo obywatelskie od czasu filmu Rodneya Kinga George'a Hollidaya
Inny
Dwadzieścia lat temu George Holliday został obudzony w swoim mieszkaniu w okolicy Los Angeles przez syreny i policyjny helikopter. Zobaczył zamieszanie między funkcjonariuszami policji a kierowcą na ulicy poniżej, chwycił swojego nowiutkiego Sony Handycam i uchwycił scenę, w której miasto płonie.
Wiele się zmieniło i wiele pozostaje bez zmian, odkąd Holliday popełnił ten akt dziennikarstwa obywatelskiego przez: kronikę bicia Rodneya Kinga . Oto kilka przemyśleń na temat narzędzi, dystrybucji i ekonomiki dziennikarstwa obywatelskiego, wtedy i teraz.
Narzędzia
Łatwo wyśmiewać kamerę Holliday jako nieporęczną i niewygodną w porównaniu z nowoczesnymi telefonami z aparatami. Ale nawet wtedy te tanie narzędzia demokratyzowały dziennikarstwo. (W środowym poście Dan Gillmor bada Miejsce Holliday w historii fotoreporterów obywatelskich .)
Film Hollidaya nie był jedynym aktem dziennikarstwa obywatelskiego związanym z Rodneyem Kingiem. W następnym roku, po tym, jak czterech funkcjonariuszy policji zostało uniewinnionych z zarzutów napaści i nadmiernej siły, w Los Angeles wybuchły zamieszki. Timothy Goldman, bezrobotny były oficer Sił Powietrznych, nagrałem przemoc , w tym pobicie kierowcy ciężarówki Reginalda Denny'ego.
„Nigdy nie było czegoś takiego” – powiedział John Hoos, rzecznik FBI, w artykule w New York Times z 1992 roku. „Nowa technologia stworzyła bogactwo ważnych informacji, które zrewolucjonizowały naszą zdolność do prowadzenia takich dochodzeń”.
Od tamtej pory narzędzia stały się tańsze i łatwiejsze w użyciu. Pamiętasz debatę o tym, co wydarzyło się między Kingiem a funkcjonariuszami policji, zanim Holliday zaczął nagrywać? Holliday musiał wbiec do innego pokoju i odczepić aparat od ładowarki i statywu przed powrotem na swój balkon. Do tego czasu zaczęło się już bicie.
Gdyby Holliday obudził się tej nocy w podobnej sytuacji, prawdopodobnie sięgnąłby do swojego stolika nocnego i chwycił swój telefon komórkowy. Być może uchwyciłby pełniejszy obraz tego, co wydarzyło się tamtej nocy między Kingiem a glinami. Z drugiej strony, w zależności od posiadanego telefonu, być może jakość obrazu byłaby tak słaba, że żaden z nich nie byłby użyteczny.
Dystrybucja
Holliday nagrywał wideo przez około 9 minut. Później on i jego żona obserwowali, co zdobyli. Wydawało się to ważne, ale nie miał możliwości wyprowadzenia publiczności poza swój salon. Nie miał nawet sposobu, aby dowiedzieć się, co stało się z Kingiem; później powiedział dziennikarzom, że niczego nie osiągnął, dzwoniąc na komisariat.
Za namową przyjaciół przyniósł taśmę do stacji telewizyjnej KTLA w Los Angeles, która wyemitowała wideo następnego wieczoru – choć nie na szczycie programu, zauważył po latach w wywiadzie dla The Sun .
Warren Cereghino, dyrektor wiadomości stacji, powiedział Associated Press że Holliday zaoferował film, „ponieważ po prostu pomyślał, że trzeba go zobaczyć. … Na początku nie chciał żadnych pieniędzy.”
Oczywiście w 2011 roku Holliday mógł opublikować wideo na YouTube. Może tego wieczoru transmitowałby go na żywo ze swojego telefonu przez Ustream. I teraz, gdy Twitpic włączył obsługę filmów , on też mógł to zamieścić na Twitterze.
Dystrybucja jest równie ważna jak tanie narzędzia w demokratyzacji mediów. Posiadanie własnego kanału dystrybucji sprawia, że jesteś wydawcą, a nie tylko źródłem . Janis Krums nie zadzwonił do stacji telewizyjnej ani do gazety, aby powiedzieć im o swoim niesamowitym zdjęciu awaryjnego lądowania samolotu na rzece Hudson. Kiedy media to zobaczyły, znalazły go; zaledwie 34 minuty po tweetowaniu obrazu , Krums udzielił wywiadu w MSNBC.
Samopublikowanie również daje kontrolę. KTLA ograniczyło początkowe 10 sekund filmu, zanim obraz stał się ostry, który pokazuje niezwykle niewyraźne ujęcie Kinga szarżującego na funkcjonariuszy. Chociaż większość telewidzów nie widziała tej części, kluczem do jury było uniewinnienie funkcjonariuszy. Być może Holliday zamieściłby cały film, a ta informacja wpłynęłaby na publiczną dyskusję.
Ekonomia
Holliday sprzedał swój film firmie KTLA za jedyne 500 dolarów; z czasem zaczął tego żałować. Stacja udostępniła wideo CNN, które rozesłało je do sieci, które je odtwarzały w kółko. Historia Los Angeles Times z 2006 roku opisuje obawy Holliday'a :
„Nie miał miłych słów dla mediów. Być może był pionierem „dziennikarstwa obywatelskiego”, ale czuje, że został połknięty i wypluwany przez CNN i tym podobne, co, jak powiedział, nie dało mu niewielkiego uznania i żadnej rekompensaty za jego wkład w historię. „Nie oglądam już wiadomości ani nie czytam gazet”.
Holliday pozwał stacje telewizyjne i CNN, twierdząc, że nie został poinformowany, że taśma będzie rozpowszechniana. Sędzia oddalił pozew . (Skontaktowałem się z Hollidayem, aby zapytać o jego wpływ na dziennikarstwo obywatelskie, ale powiedział, że nie jest zainteresowany rozmową).
Porównajmy to z Goldmanem, który nagrał tłum wyciągający Reginalda Denny'ego z jego ciężarówki i bijący go. Według historii New York Times , kiedy Goldman poszedł nagrać zamieszki na taśmę wideo drugiego dnia, nawiązał rozmowę ze studentem dziennikarstwa, który zaproponował, że będzie jego agentem.
Goldman zarobił „dziesiątki tysięcy dolarów” w ciągu trzech miesięcy, sprzedając prawa do transmisji, a nie taśmy. Holliday powiedział dziennikarzom, że zarobił mniej niż 10 000 dolarów.
W dzisiejszych czasach, gdy ktoś natrafia na wielką historię, jest bardziej prawdopodobne, że zrobi to, co zrobił Krums – udostępni swoje niesamowite zdjęcie lub film w swoich sieciach społecznościowych. Mogą powiedzieć swoim przyjaciołom, że byli świadkami niesamowitego wydarzenia. Może, podobnie jak Krums, pokonają zawodowców w historii.
„Jeśli o tym pomyślisz, jesteśmy teraz przeszkoleni do nadmiernego dzielenia się” – powiedział mi Krums. Jeśli ktoś taki jak on znajdzie się na promie, aby odebrać pasażerów zestrzelonego samolotu, „będzie się tym dzielić, ponieważ wcześniej został przeszkolony, że tak się zachowujesz”.
Narzędzia są mniejsze, tańsze i bardziej wszechobecne. Środki dystrybucji są dobrze ugruntowane, bezpłatne i globalne. Ludzie chcą dzielić się tym, czego byli świadkami, a wielu nie dba o zarabianie na tym pieniędzy. Ale ekonomia wiadomości nie zmieniła się tak bardzo.
Kilka godzin po zrobieniu zdjęcia Krums powiedział, że został poproszony o sprzedaż praw. Jedna z pierwszych ofert kosztowała zaledwie 75 USD. Później, jak powiedział, Associated Press zaoferowała mu 700 dolarów.
Odrzucił wnioski o wyłączne prawa, aw ciągu kilku lat zarobił znacznie więcej, sprzedając niewyłączne prawa do użytku Oprah Winfrey, ABC i Apple.
Wspominając to, powiedział, że wtedy nawet nie wiedział, jak cenne będzie to zdjęcie. Dopiero po tym, jak przeciętny człowiek zdaje sobie sprawę z wagi tego, co uchwycił.
„Zdecydowanie mogłem zobaczyć, jak możesz czuć się… wykorzystany” – powiedział Krums. „Macie profesjonalistów nazywających amatorów”.
W swojej książce „ Mediaktywny ”, Gillmor krytykuje założenie firm medialnych, że powinny korzystać z dziennikarstwa obywatelskiego za darmo:
„To nie tylko nieetyczne, ale także nie do utrzymania na dłuższą metę, ponieważ ludzie, którzy dobrowolnie poświęcają swój czas, nie będą usatysfakcjonowani, widząc, jak mega-korporacje grabią finansową wartość tego, co stworzyli inni.
„Nie każda osoba, która robi zdjęcie lub film warty opublikowania, koniecznie chce otrzymać zapłatę. Ale wielu to robi, a teraz, w większości, ich rekompensatą jest poklepywanie po plecach. W końcu ktoś wymyśli solidny model biznesowy, który będzie mile widziany w tej nowoczesnej wersji współdzielenia”.
Gillmor opowiada się za systemem aukcji w czasie rzeczywistym, który umożliwiłby opłacanie dziennikarzom obywatelskim cennych reportaży z ostatniej chwili.
Jest jeszcze jedna kluczowa różnica w sposobie, w jaki dziennikarstwo obywatelskie Holliday było traktowane 20 lat temu i jak może być obsługiwane teraz. W kilku stanach nagrywanie na wideo policjantów jest uważane za formę podsłuchu . Dzisiaj możesz zostać oskarżony o przestępstwo za to, co zrobił Holliday. Wyobraź sobie tę próbę.