Rekompensata Za Znak Zodiaku
Podstawa C Celebryci

Dowiedz Się Kompatybilności Za Pomocą Znaku Zodiaku

Czy lokalne dziennikarstwo umiera? Przyjrzyj się bliżej.

Komentarz

Oto cztery główne wyzwania dla dzisiejszego dziennikarstwa i cztery próby stawienia im czoła, które są warte obejrzenia.

Zabytkowe centrum Livingston w stanie Alabama, budynki, w tym lokalizacja magazynu Sumter County Record Journal, 5 czerwca 2020 r. (Shutterstock)

„Chaos często rodzi życie, gdy porządek rodzi nawyk” — napisał Henry Adams.

Tak jest w dzisiejszym biznesie informacyjnym. W niektórych kręgach modne jest twierdzenie, że lokalne dziennikarstwo umiera. Ale przyjrzyj się bliżej. Wśród trudnych poszukiwań nowego modelu ekonomicznego, sceptycznej, spolaryzowanej opinii publicznej i poważnej refleksji nad długotrwałymi praktykami, dziedzina ta jest również pełna marzycieli, osób rozwiązujących problemy i pionierów wytyczających nowe sposoby radzenia sobie z trwałymi obowiązkami.

Mam nadzieję, że od czasu do czasu podkreślę tu marzycieli. Oto cztery główne wyzwania dla dzisiejszego dziennikarstwa i cztery próby stawienia im czoła, które są warte obejrzenia.

„Jak zbudować ujście dla lokalnego dziennikarstwa, które jest zakorzenione, reprezentatywne i reagujące na społeczności w mieście tak zróżnicowanym, złożonym i potężnym jak Oakland?” Oaklandside , nowa publikacja w tym mieście Bay Area, zadała sobie pytanie, gdy została wydana zeszłego lata.

Aby wykonać zadanie, dziennikarze z Oaklandside myśleli, że muszą „zasadniczo zrozumieć, na czym ludzie się troszczą i potrzebują więcej informacji”, napisał w gazecie. raport z ich procesu .

Nie mogli polegać na swoim doświadczeniu i wyszkoleniu, aby wiedzieć (co byłoby tradycyjną odpowiedzią). Musieli także włączyć społeczność do zbierania wiadomości (sam personel był za mały). Potrzebowali czegoś, co nazywali „głębokimi relacjami” ze społecznością, jeśli chcieli mieć wsparcie społeczności.

Tak więc we wrześniu 2019 r. The Oaklandside, siostrzana publikacja do Berkeleyside (założona przez dziennikarzy Frances Dinkelspiel, Tracey Taylor i Lance Knobel) zaczęli słuchać: prowadzili długie rozmowy jeden na jednego z ponad czterdziestoma grupami interesariuszy społeczności; organizował wydarzenia społeczne i rozmowy o dziennikarstwie, a nawet o obiektywności; i przeprowadził ankietę online, aby uzyskać więcej informacji od setek mieszkańców Oakland.

Opublikowali wnioski w „dokument oświadczeń wglądowych” i opisali to, za czym oni opowiadali się publicznie „wartości założycielskie” dokument.

To, co usłyszeli z ich zapytań, to mapa drogowa dla każdej publikacji:

  • Systemy osłonowe, a nie tylko objawy.
  • Zainwestuj w możliwości, aby ludzie opowiadali własne historie.
  • Stwórz nową i dokładniejszą narrację o zaniedbanych społecznościach Oakland.
  • Uczynić samorząd bardziej dostępnym.
  • Pomóż ludziom połączyć się i zachować różnorodność Oakland w szybko zmieniającym się miejscu.
  • Bądź praktyczny z wiadomościami, z których mogą korzystać ludzie.
  • Miej personel, który odzwierciedla społeczność, którą ma rozumieć.

Prawdziwym testem jest oczywiście dziennikarstwo, które ten proces inspiruje. Ale znaki są obiecujące. Systemy osłon, a nie objawy? Ta historia to robi: „Kody szczepień: co zadziałało w Oakland, a co nie i co dalej”. Stworzyć dokładniejszą narrację o zaniedbanych społecznościach Oakland? Ta historia to robi: „„Jesteśmy tutaj jak mała rodzina”: właściciele małych firm z Dimond District opierają się na społeczności, aby wytrwać.

Jednym z aksjomatów zakłócenia jest to, że każda organizacja zadaje sobie pytanie: „Gdybyśmy zaczynali to od zera, co byśmy zrobili?” Rozpoczęcie od słuchania to z pewnością dobra odpowiedź.

Pierwszą zasadą dziennikarstwa jest docieranie do prawdy, budowanie na fundamencie faktów, dochodzenie do dokładnego opisu wydarzeń i odnajdywanie z biegiem czasu prawdy o tym, co się dzieje lub co się dzieje.

Co robią dziennikarze, gdy urzędnicy publiczni po prostu kłamią? Problem może wydawać się szczególnie dotkliwy w epoce Trumpa i Twittera, ale teraz nie jest nowy ani nawet szczególnie inny. Od polowań na czarownice Josepha McCarthy'ego na Czerwoną Strachę, przez systematyczne oszustwa Wietnamu, po błędne informacje wywiadowcze na temat wojny w Iraku, ludzie z wiadomościami zmagali się z fałszerstwami owiniętymi w oficjalizację z niebieskiej flaneli i zgubną abstrakcją sprawiania, by bzdury brzmiały poważnie.

Publiczna stacja radiowa i telewizyjna w środkowej Pensylwanii, WITF, poszukuje dziś nowego podejścia do walki z tym problemem.

WITF obiecał swojej społeczności będzie regularnie pociągać do odpowiedzialności tych, którzy odegrali rolę w utrwalaniu fałszu, że wybory prezydenckie zostały skradzione.

Aby to zrobić, zamierzają wielokrotnie identyfikować, „jak działania wybranych urzędników są powiązane z kłamstwem wyborczym i powstaniem”. Jeśli na przykład ustawodawca z Pensylwanii wprowadzi projekt ustawy, zauważy, że „podpisał list z prośbą do członków Kongresu o opóźnienie poświadczenia głosów wyborczych w Pensylwanii, mimo że nie ma dowodów, które mogłyby podważyć te wyniki”.

(Ośmiu z dziewięciu republikanów w Pensylwanii głosowało przeciwko zatwierdzeniu stanowych głosów kolegium elektorów 6 stycznia)

„To nie są normalne czasy”, mówi strona internetowa stacji. Ponieważ dezinformacja i dezinformacja rozprzestrzeniają się w nowy i przerażający sposób, „ważne jest, aby nasi dziennikarze dostosowali się w sposób możliwie najbardziej przejrzysty, aby przedstawić fakty, a nie dziurawić pamięć o szkodach wyrządzonych naszej demokracji w ciągu ostatnich trzech miesięcy”.

To „nie był spór polityczny dotyczący podatków, aborcji lub wydatków rządowych” – czytamy w oświadczeniu stacji. „To było albo świadome rozpowszechnianie dezinformacji, albo jawne kłamstwo przez wybranych urzędników w celu obalenia wyborów…”

Niektórzy w Pensylwanii i gdzie indziej sugerowali, że dziennikarze idą jeszcze dalej – i odmawiają reportaży każdemu, kto brał udział w fałszywej narracji o wyborach.

Ten pomysł jest błędem. Pachnie czarnymi listami i Hollywood Ten, a WITF tam nie idzie.

Ale cenne będzie obserwowanie, jak przebiegają wysiłki WITF, aby zatkać tę dziurę w pamięci. Nie są sami. Konserwatywna publikacja The Bulwark zaleca, aby dziennikarze pytali i pytali ponownie , w efekcie, jeśli ktoś wierzy, że ziemia jest płaska.

Jednym z najważniejszych zadań dziennikarstwa jest tworzenie publicznych dóbr wspólnych, w których ludzie mogą uczyć się od siebie nawzajem, rozumieć i rozwiązywać problemy. W dzisiejszym środowisku multimedialnym składającym się z milionów sztuk ta praca jest trudniejsza niż kiedykolwiek. Różne publikacje szukają sposobów na zbadanie naszych podziałów politycznych — od prowadzenia rozmów obywatelskich po przyjrzenie się ich historycznej roli w promowaniu systemowego rasizmu.

Los Angeles Times dodał odświeżająco proste podejście (że Kristen Hare z Poyntera omówiła wcześniej ). W serii zatytułowanej „My Country” reporter Tyrone Beason podróżuje po kraju, aby pisać o ludziach zmagających się z taką samą niepewnością dotyczącą rasy i pojednania, jak sam Beason. „Jest część mnie, która chce wierzyć, że ten kraj pewnego dnia obdarzy moich rodaków czarnoskórym szacunkiem, za którym tęsknimy. Ale jest też inna strona mnie, która ssie zęby i przewraca oczami na myśl, że czarni ludzie kiedykolwiek otrzymają należność w kraju, w którym uzbrojeni biali mężczyźni, którzy nazywają siebie patriotami, mogą swobodnie plądrować amerykański Kapitol, podczas gdy niektórzy z nich machają, bez ironii. , flagi bojowe Konfederacji.

Kiedy Beason podróżuje na inaugurację w dziewiczym wpisie, spotykamy legislatora z Południowej Karoliny, który wszedł do polityki po tym, jak jego siostra została zamordowana przez białego zwolennika supremacji w kościele; czarny minister, którego kongregacja składa się głównie z białych zwolenników Trumpa; biały człowiek, który opuścił Stany Zjednoczone po pobiciu przez zwolenników białej supremacji w Charlottesville.

To oldschoolowe podejście do współczesnego chaosu — wysłanie utalentowanego, rozważnego pisarza do obserwacji i wchłaniania. Beason jest postacią w jego utworach, ale cichym, słuchającym, a nie wykładającym. Dwa pokolenia temu nazwano by to New Journalism (pomyśl o Gay Talese, Joan Didion, Truman Capote, a ostatnio Eli Saslow w The Washington Post lub Lawrence Wright w The New Yorker).

Siła polega na tym, że Beason jest linią przejściową, obserwatorem, słuchaczem, poszukiwaczem. Wyzwaniem jest to, że jego pytanie jest tak duże. Czy nadal będzie spotykał pouczające postacie? Czy dowie się czegoś, czego on i my nie wiedzieliśmy? Czy jego podróże będą czymś więcej niż linią na mapie? Mam nadzieję. Jestem uzależniony i biorę z nim podróż.

Gazety wyewoluowały od czasów Oświecenia na początku XVII wieku, aby udostępnić informacje, które niegdyś posiadali nieliczni, wielu. Dziennikarstwo jest z natury demokratyzujące.

Jaką rolę może odgrywać teraz, kiedy obie partie czynią z zasad głosowania pole bitwy między sobą? Jedną z odpowiedzi jest pomoc obywatelom w ich własnych społecznościach w poznaniu zasad, aby mogli w nich uczestniczyć.

Ostatnie wybory, które wyprodukował Philadelphia Inquirer „Jak głosować w 2020 r.”

Dla widzów wiadomości mogą zbyt często wydawać się imprezą, na której spóźniłeś się i nikogo nie znasz, kiedy tam dotrzesz. Nie to. Był to produkt cyfrowy, który miał jak najwięcej drzwi, witając zarówno doświadczonego wyborcę, jak i nowicjusza. Wśród punktów wejściowych: „Czy mam głosować? Czy mogę głosować? Jakie wyścigi są w głosowaniu? Zawierał również bardziej zawiłe zasady dla osób, które chciały głosować pocztą i potrzebowały szczegółowych informacji.

Najbardziej przekonujące dla mnie: został wyprodukowany w pięciu najpopularniejszych językach w rejonie Filadelfii.

W sensacyjnym późnym XIX wieku żółtego dziennikarstwa, Joe Pulitzer podniósł szum wiadomości na pierwszych stronach. Ale on i inni wydawcy, tacy jak EW Scripps, używali swoich stron redakcyjnych do nauczania obywatelstwa. Imigranci mieli kółka czytelnicze. Ktoś, kto potrafił czytać po angielsku, czytał gazetę na głos tym, którzy nie potrafili. Wiadomości, nawet te najbardziej sensacyjne, dotyczyły angażowania ludzi i tworzenia społeczności.

A czy społeczność nie jest niezbędnym antidotum na chaos?

  • Nowy rozdział dla prasy: 5 pomysłów na posunięcie się naprzód po Trumpie